Oj dzieje się, nie pisałem bo wiele się zmieniło, to znaczy udało sie po trudach i bólach odebrać od szalonego developera zakątek miłości i teraz trwają boje z szaloną ekipą, o to aby wreszcie raczyli ruszyć dupska i zabrać sie do roboty. A łatwo nie jest, bo jak wiecie trwają igrzyska gladiatorów w ojczyźnie Adolfa i nasza ekipa, jak to prawdziwi Polacy, muszą im kibicować, a przy okazji kibicować każdemu meczykowi, który puszcza Polsat.
Wczoraj przed meczem, który wygraliśmy, zremisowaliśmy, przegraliśmy (wybieramy wersję ze względu na nasze anse do sędziego z Albionu) ekipa nieśmiało uderzyła do Dzidzi z pytaniem czy kablówka już działa. Dzidzia oczy w słup i pyta o co chodzi. Na to oni, że przecież już jest zakupiona plazma 40-calowa i stoi zapakowana w pokoju, więc by oni sobie odpakowali to widziadełko na meczyk. I tak by sobie pooglądali w rozgrzebanym kąciku miłości.
Wyszliśmy na dwór (w krakowskim "na pole") i popatrzyliśmy na smętne narodowe flagi na antenach samochodów polskich kibiców. Po tygodniu od wyjęciu z "Faktu" czy innego tabloidu zdążyły się już wyszarpać i pobrudzić. No u nas w Polsce łatwiej kupić coś nowego niż uprać....
skomentuj (1)
Dziś kiedy jest już po
mogę pozwolić sobie na luksus obojętności
nie jestem już wplątana w nici uczuć
albo w sieć emocji
po prostu chłodna analityczka miłości
potrafię sobie poczytać siebie
z dystansem i poczuciem humoru
skumplować się z jego poczuciem
braku poczucia lojalności
i nawet wdzięcznej niewdzięczności
cóż - czas leczy rany -
nawet te pątnicze
z pielgrzymki wspólnego życia
choć może trochę inaczej
myślałam
o nauce bezpiecznego stoicyzmu
zawsze myślałam raczej
o nirwanie twojego ramienia
i wewnętrznym spokoju
oddechów zamkniętych w sypialni
szukam więc innej
maksymalnej prostoty
surowości
klarowności formy
pozostawiając przeszłość
w jednym z dziesiątek pudełek
skomentuj (4)
Pamiętajmy moi mili, że każdy związek doprowadzi w końcu do momentu tzw. wspólnego zamieszkania. Jest to ten słodki moment, kiedy weekendowy związek zamienia się w weekendowy związek, ale bez możliwości pogrania przez cały tydzień w spokoju na kompie. Do tej pory kolekcje małych czołgów chowało się tylko na weekend, teraz niestety czołgi na stałe wędrują do pudełka, bo Dzidzia nie rozumie, że prawdziwy hero realizuje się tylko w cieniu kamuflaży niemieckiego dunkelbelgu . Czołgi zostają w pudełku a ich miejce nieodwołalnie zajmują setki pudełeczek, opakowań, torebeczek, które okazują się niezbędnymi do prawidłowego funkcjonowania kobiety w otoczeniu mężczyzny.
Ale pisałem o rozkoszach zarobaczenia. Najgorsze jest to, że nasze ukochane hobby staję się w nowym, wspaniałym domu zbędnym balastem, który powoli odchodzi w mroki niepamięci. I ja tak mam, właśnie odnalazłem jakieś swoje stare modele w pudełku. Niestety zanim zdążyłem rozwinąć swoje rozkoszne rozważania na temat niezwykłej wartości tego co znalazłem, Dzidzia nakazała wyniesienie pudła do śmietnika celem odrobaczenia mieszkania. A niech jej będzie, w łóżku mam schowane chyba ze 40 niesklejonych czołgów. Obiecuje Wam, że kiedyś wygram....
skomentuj (2)
He he Dzidzia na szkolenie się udała, tak więc nadchodzi pora próbowania różnych do tej pory niezbadanych rejonów i rewirów życia. Eksperymenty zacząłem od łazienki. Jak jest Dzidzia, to zawsze, jak czegoś brakuje, wystarczy zawyć i jest szansa, że doniesie w spienione fale w dłuższym lub krótszym periodzie temporalnym. Problem najczęściej dotyczy:
-maszynki do golenia;
-żelu do golenia;
-mydła i szamponu;
-ręcznika.
Jak nie ma Dzidzi to można wyć do znudzenia i po puszczeniu kilku dłuższych i krótszych należy podjąć wariant awaryjny.
Tak więc:
- maszynka do golenia koloru różowego jest tak samo ostra jak moja;
- żel do golenia ma trochę dziwny zapach, ale moja gęba znosi go po dzisiejszym eksperymencie bardzo pozytywnie;
- płyn do higieny intymnej jest bardzo dobry jako mydło w płynie.
Nie zdecydowałem się na użycie szamponu koloryzującego,troszkę bowiem bałem się,że coś sobie zrobię.
skomentuj (15)
Niech już powstanie legenda, że nie odniosłem sukcesu przy zmywaku w Irlandii i wracam skruszony do naszej ukochanej Ojczyzny:-) Gdyż ponieważ nie kocham zarabiać 1500 funtów i zadawala mnie ścieżka kariery vansellera za 1500 polskich zetów. Byle tylko pooddychać polskim powietrzem, coraz czystszym, z powodu powolnego eliminowania wszelkiej maści prawdziwych i urojonych byłych współpracowników systemu.
Ale ad rem. Dziś opowieść o naturalnym poszukiwaniu relacji między kobietami i mężczyznami. Nie wiem czy zauważyliście, że jeśli związek funkcjonuje dobrze, to w jakiś taki naturalny sposób obie strony poszukują w nich typowych dla kobiety i mężczyzny ról. Dostrzegłem to w wielu miejscach obcowania z Dzidzią, ale najpiękniej dotyczy to puszek. Dzidzia coś tam zawsze pojada z puszek,albo też dodaje coś z tych metalowych pojemniczków do swych sałatek. Dziś do sałatki krabowej chciała dodać kukurydzę i zawołała swego niedźwiedzia, aby tę puszkę otworzył. Nagle pośród piernatów, włączonego kompa i telewizora poczułem się jak zdobywca,eksplorator i wojownik,który biednej kobiecie idzie przynieść świeżo upolowany kawał dziczyzny.
To piękne w związku - możliwość uzupełniania się i poświęcania dla drugiej osoby. Nawet w takich drobnych czynnościach można sobie okazać szacunek i nawzajem sobie powiedzieć kim się jest dla drugiej osoby.
O czym donosi
dźwieź
skomentuj (5)
Ot trochę się człowiek zagubił w rozmyślaniach a tu minęł już sporo czasu:-) A że pogoda sprzyja wszelakim rozkoszom - w tym ostatnio mocno propagowanym surfingu połączonym z ciagnięciem przez spadochron (dla mniej zorientowanych - do deski i spadochronu można dokupić specjalne mocowania do zainstalowania na jachcie - najlepsze wiatry sa w rejonie Jamajki i Dominikany), niełatwo, nawet na cieplutkiej plaży rozstawić laptopa z satelitarnym dostępem do internetu. Korzystajmy więc z życia:-)
Jak już wspominałem mężczyzna należy do homo lenius, a oznacza to ni mniej ni więcej tylko osiąganie celów, przy minimum nakładów. A że cele nasze nie są zbyt skomplikowane (he he he mniam mniam mlask mlask blurp) trzy ostatnio wypróbowane sposoby:
- na brokuły - nawet nawiekszy debil męski jest w stanie poćwiczyć ich gotowanie, tak żeby zabłysnąć w odpowiednim momencie jedzeniem typu fitness wzbogaconym o obłędnie zimną wodę z cytryną. Nonszalancja niedroga - paczka brocool 3,5 zeta + trochę wypalonego gazu + cytryna + woda mineralna.
- na truskawki - wcześniej je trzeba 'wysypułkować" i umyć - metoda wzbogacona o bezkonfliktową śmietanę w sprayu lub lody (łyżeczka do nakładania powinna być moczona w gorącej wodzie - na wyprzedażach za 5 zeta można dostać kulkownice - też je moczymy). W przypadku wersji kobiecej koszer-fitness nie wspominać o śmietanie i lodach a truskawki podać "sote" w drewnianej miseczce:-)
- na czereśnie - podobnie jak poprzednio, ale trzeba poszukać soczyste czereśnie, bo poplamienie się przez Dzidzię znacznie zwiększa nasze możliwości wykazania się opiekuńczością.
o czym donosi
Miś
skomentuj (12)
Po wielu latach żmudnych, prób, doświadczeń i zmarnowanych okazji doszedłem do wniosku, że jedynym stanem emocjonalnym, który można w jasny sposób zobaczyć u kobiety i w miarę możliwości połączyć z otaczającą ją rzeczywistością jest orgazm. Posiada wszystkie symptomy nadchodzenia, związany jest z działalnością tu i teraz i zwykle/czasami związany jest ze mną.
Nie jestem natomiast przewidziec niczego więcej w życiu kobiety:-) Instrukcja mnie jest prosta: żarełko, ciepełko, seksik, wyspanko i od nowa. A kobieta? A dajcie spokój. Wczoraj np. dyskusja powracająca na temat zwierzęcia w domu. Ja jestem za kotem. Ona też. Idziemy załatwić kota. Super. Wszystko ustalone. Chcemy załatwić kota. Ona mówi, że chce do kota psa, "bo będa miały razem lepiej". Wcześniej ustaliliśmy, że psa nie chemy bo mamy za mało miejsca, a dla kota akurat. Nie kupujemy ani kota ani psa. Wracamy do punktu wyjścia. i znowu czekają mnie żmudne negocjacje....
skomentuj (19)
|
|